WIZAŻ | FOTOGRAFIA | LIFESTYLE

Ulubieńcy września | GOLDEN ROSE, ZOEVA, FREEDOM, GLAMBRUSH, babskie seriale i zielony krem?!

Tuesday, September 26, 2017

Hej

Powoli kończy się wrzesień, więc czas podsumować co najbardziej mi się spodobało w tym miesiącu i po co najchętniej sięgałam. Zapraszam do zapoznania się z moimi perełkami!


Zacznę od kosmetyku, którego używam ostatnio codziennie, czyli CC Cream Color Correcting Primer z Golden Rose. Jest to krem lub baza pod makijaż, który może być stosowany zarówno samodzielnie, jak i pod podkład. Ja wybrałam krem w kolorze zielonym w celu zamaskowania zaczerwienień i rozszerzonych naczynek. Ku mojemu zaskoczeniu, ten krem CC sprawdza się idealnie jako zamiennik kremu na dzień.
Przede wszystkim pielęgnuje cerę, nawilża, matuje, a co najlepsze, minimalizuje widoczność porów i wyrównuje koloryt skóry.


Na mojej skórze pojawiają pojedyncze wypryski, chociaż moja skóra ostatnio wygląda na prawdę dobrze (możliwe, że za sprawą tego kremu, mam wrażenie, że przebarwienia są rozjaśnione, a cera o wiele gładsza). Dzięki kosmetykowi z Golden Rose, nie potrzebuję nakładać podkładu, wystarczy zakryć większe zaczerwienienia korektorem, zamaskować cienie pod oczami, przypudrować twarz i uzyć bronzera (jest to konieczne, jeśli nie chcemy wyglądać blado, zielony pigment sprawia również, że nasza twarz wydaje się bledsza i możemy wyglądać nieco "trupio"). Na codzień podkreślam jeszcze brwi, podkręcam rzęsy zalotką, a na usta nakładam pomadkę i jestem gotowa do wyjścia. Taki minimalistyczny makijaż ostatnio bardzo do mnie przemawia i zaoszczędza czas.


Lewa strona twarzy na zdjęciu (a moja prawa w rzeczywistości) została pokryta kremem CC z Golden Rose.
Z bliska możecie zobaczyć, że po lewej stronie cera wydaje się bardziej jednolita, a pory są mniej widoczne.

W duecie z tym kremem na większe przebawienia używam korektora w kredce z Wibo. Odcień 1 jest już dla mnie nieco za ciemny i za beżowy, bo moja cera jesienią i zimą przybiera żółtego, jasnego koloru. Jednak kiedy używam podkładu, np. MAC Pro Longwear w odcieniu NC 25, ten korektor jest idealny. Wspominałam o tym kosmetyku już w kilku postach i narzekałam, że szybko się kończy. Niestety kredka jest bardzo miękka, trzeba ją często temperować i nie jest wydajna. Za to krycie, wygląd na skórze i fajny odcień rekompensują tę wadę.

Jeśli czytacie mojego bloga, wiecie doskonale, że uwielbiam cienie z Zoevy, a najbardziej paletkę Naturally Yours, którą używałam dosłownie przy każdym makijażu w tym miesiącu. Jeśli chcecie wiedzieć więcej na jej temat, odsyłam do tego posta.



Niezależnie od tego, czy wykonuje mniej, czy bardziej skomplikowany makijaż, używam jednego pędzla (nie lubię myć pędzli, więc staram się nie brudzić zbyt wielu, żeby robić to jak najrzadziej;)). Jest to Zoeva 225 Luxe Eye Blender. Idealnie miękki, puchaty pędzel, z białym włosiem, którym nałożymy cień na całą powiekę, zaznaczymy i pogłębimy załamanie powieki oraz przyciemnimy zewnętrzny kącik minimalnym wysiłkiem. Moje dzienne smokey tym pędzlem wykonuję w minutę i Wam też polecam wyposażyć się w jeden dobry pędzel, którym szybko zrobicie makijaż.


Kolejny pędzel, który wprawdzie przeznaczony jest do cieniowania, ale ja używam go do rozcierania korektora, to Glam Brush SS5.
Pędzel nie jest aż tak miękki jak Zoeva i nadaje się do bardziej precyzyjnego nakładania cieni (ja nie przepadam za nim do tego celu, trzeba się napracować, żeby nie zrobić sobie plamy). Jednak odkryłam, że świetnie sprawdza się przy punktowym rozcieraniu korektora na twarzy. Przede wszystkim nie zabiera produktu ze skóry, tylko delikatnie rozciera korektor, dzięki czemu mamy maksymalne krycie i naturalne wykończenie.


Kiedy już decyduję się na użycie podkładu, bardzo chętnie sięgam po pędzel marki e.l.f.. Dokładna jego nazwa to Powder Brush ale ja postanowiłam sprawdzić go do podkładu i byłam zaskoczona tym, że po pierwsze mogę nałożyć podkład bardzo szybko, a co najważniejsze na pędzlu zostaje minimalna ilość produktu. Ja zazwyczaj podkład nakładam na dłoń (bardzo często mieszam dwa odcienie ze sobą lub używam miksera z Nyx), a później pędzlem rozprowadzam podkład po twarzy. Okazuje się, że pędzel nie wchłania podkładu praktycznie wcale. Włosie jest miękkie ale nie super miękkie, jak w pędzlach do podkładu. Jest to bardzo zbity flat top, którym szybko rozprowadzicie podkład i osiągniecie duże krycie. Przez wiele lat używałam gąbeczek, ponieważ pędzle do podkładu tylko mnie irytowały. Trzeba było je często myć i wchłaniały dużą część produktu, przez co czułam, że marnuję podkład. Ten pędzel po użyciu jest nadal suchy i mogę nim przypudrować twarz, więc mam dwa w jednym:)


Aby pędzle posłużyły nam jak najdłużej, najlepiej jeśli nie będziemy ich zbyt często myć. Ja staram się to robić raz w tygodniu, ale codziennie wykonuję makijaż i nie chcę przenosić bakterii na skórę. O ile pędzle do oczu można sobie darować, to pędzle, które dotykają skóry twarzy wymagają regularnego odkażania. Do tego celu używam szamponu w sprayu z Freedom Makeup Pro Studio Brush Shower Anti Bacterial Brush Cleanser.
Jak go używam? Obficie spryskuję pędzel płynem i delikatnie pocieram włosiem o ręcznik papierowy. Dzięki temu mam psychiczny komfort, że moje pędzelki są pozbawione bakterii (w jakimś stopniu przynajmniej).


Poza kosmetycznymi odkryciami, ostatnio muszę przyznać, że wciągnęłam się w babski serial, do którego miałam duży dystans na początku.
Uwielbiam dobre kino i dobre seriale, ale czasem potrzebuję się totalnie wyluzować i wkręcić w lżejszą fabułę. Jeśli też szukacie takiej rozrywki to polecam Wam serial Hart of Dixie. Główna bohaterka, to grana przez Rachel Bilson, Zoe Hart, młoda nowojorska lekarka, której marzeniem jest podążać w ślady ojca, znanego i cenionego kardiochirurga. W dniu rozdania dyplomów, Zoe dostaje zaproszenie od tajemniczego, starszego człowieka, który chce, aby współpracowała z nim w małej rodzinnej przychodni, w miasteczku Blue Bell. Kiedy okazuje się, że Zoe nie dostała wymarzonego stażu w dziedzinie kardiochirurgii, zdesperowana wyjeżdża na południe, aby podjąć tam praktykę lekarską. Dowiaduje się na miejscu, że starzec niedawno zmarł i zostawia jej swój gabinet w spadku. Oczywiście lekarski wątek nie jest najważniejszy ale bohaterowie, którzy reprezentują tą bardziej więjską, południową część Stanów oraz wątki miłosne. Głownej bohaterce ciężko przywyknąć do zwyczajów małego miasteczka, do tego, że wszyscy wszystkich znają, a plotki rozchodzą się w tempie ekspresowym.

Ja uwielbiam ten serial za pokazanie tych różnic z przymrużeniem oka, za południowy akcent oraz specyficzny, kowbojski klimat i świetne dialogi. Właśnie kończę pierwszy sezon i jestem ciekawa, co będzie działo się dalej.



Kolejnym serialem, który polecam, szczególnie fankom Seksu w Wielkim Mieście, to Younger, który oglądam już od jakiegoś czasu, a właśnie skończyłam sezon 4. Główną bohaterką jest czterdziestoletnia Liza, która nie może znaleźć sobie pracy, ponieważ zajmowała się wychowywaniem córki i nie ma doświadczenia, a ze względu na wiek, nikt nie chce jej zatrudnić. Jej współlokatorka podsuwa jej pomysł, aby skłamała w CV wpisując, że ma 26 lat. Wszyscy, włącznie z nowo poznanym młodym mężczyzną dają się nabrać, a Liza, której wreszcie udaje się znaleźć idealną pracę w wydawnictwie, nie wyprowadza nikogo z błędu. Mocnym punktem serialu jest niebanalna fabuła i świetne dialogi, stworzone przez Darrena Stara, twórcę Seksu w Wielkim Mieście.



To już wszyscy moi ulubieńcy tego miesiąca. Mam nadzieję, że znaleźliście tu kilka inspiracji, w następnym poście pokażę Wam efekty ostatniej sesji zdjęciowej z piękną Wiktorią. W piątek pojawi się też kolejna muzyczna recenzja. Zachęcam do obserwacji mojego bloga oraz do komentowania posta:) Podzielcie się tym co Was ostatnio zauroczyło:)

You Might Also Like

6 komentarze

  1. o kochana po ta baze musze koniecznie siegnac :D

    ReplyDelete
  2. Ten krem zielony byłby idealny dla mnie mam spore problemy z naczynkami :)
    Mój blog

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie zakrywa w 100% ale efekt jest na prawdę niezły:)

      Delete
  3. Bardzo ciekawi mnie CC Cream Color Correcting Primer z Golden Rose :) Ogólnie mam dobre zdanie o tej marce ;)

    ReplyDelete
  4. J jestem bardzo ciekawa tego kremu od GR, ale chciałbym jakis do cery tłustej i nie wiem jaki wybrać.
    Fajny blog, będę wpadać częściej

    ReplyDelete

Komentując wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych, które są między innymi wykorzystywane w analizie statystyk poprzez Google Analytics.

INSTAGRAM